Skandynawskie wnętrza a sprawa polska

sztukaludowa1

kreska

Lubię skandynawskie wnętrza. Serio. No bo kto nie lubi. Ładne są. Kłopot z nimi jest taki, że są modne, więc każdy kto uważa, że zna się na projektowaniu wnętrz, pisze głównie o nich. Dlatego gdy wędruję po wnętrzarskich blogach, polskich i zagranicznych, często mam odruch wymiotny. Bo co za dużo, to niezdrowo.

Kilkanaście lat temu podobnie było z wnętrzami rodem z Prowansji. Bywały momenty, że czułam się osaczona przez wszechobecne wanilie i fiolety, a zagadnięta przez klienta o kuchnię w stylu prowansalskim miałam ochotę krzyczeć.

Czasami chciałbym być socjologiem i móc kompetentnie opisać frustrujące mnie zjawiska. Aktualnie do białej gorączki doprowadza mnie ślepe naśladownictwo w dekorowaniu wnętrz. Internet to potęga, więc gdy jakiś wpływowy bloger napisze, że, na przykład, wytapetował dziecku pokój tapetami Ferm Living (są świetne!), natychmiast wszyscy robią to samo. No w każdym razie ci, których na to stać. Chociaż znając polskie podejście, robią to również tacy, których zdecydowanie nie stać…

Lubię skandynawskie wnętrza. Serio. Ale nie lubię wąskich horyzontów. W tym przypadku w urządzaniu wnętrz. Jest tyle obłędnych sposobów na zrobienie z wnętrza genialnej przestrzeni. Jest tyle stylów, tyle możliwości. Ale gdy coś zostanie wylansowane jako modne, to nie ma przebacz. Wybrałam się ostatnio do Empiku. Nie mam większych złudzeń co do oferty tego sklepu, ale jakieś tam oczekiwania mam. Stanęłam przed regałem z albumami o sztuce i z głupia frant zaczęłam szukać czegoś o polskiej sztuce ludowej (przepraszam, ale kocham łowickie wycinanki). Jak sądzicie, znalazłam coś na ten temat? Oczywiście, że nie. Bo to nie jest modny temat.

kreska

pix via: 1

16 myśli nt. „Skandynawskie wnętrza a sprawa polska

  1. Pingback: 5 sposobów na modne wnętrze w stylu mid-century -eMeM.pl

  2. Ja również od samego początku zakochałam się w stylu skandynawskim, ale mam wrażenie, że z biegiem czasu ta miłość nieco zaczyna słabnąć.. Oczywiście swoje wnętrze dalej urządzam wg swojego gustu i robię to konsekwentnie, ale już nie spędzam godzin na przeglądaniu zdjęć i szukaniu kolejnych inspiracji.

  3. Nie wierzę, że słyszę te słowa na blogu wnętrzarskim.. chodzi mi o krzyk protestu w całym tym białym zalewie skandynawskimi wnętrzami! Popieram oburącz, nogami, łapami i czym tam jeszcze popadnie!
    Na jaki blog wnętrzarski nie wejdę, widzę wszędzie zdjęcia celowo prześwietlonych (tak jest jeszcze jaśniej, bardziej nierealnie) śnieżnobiałych pokoi, pościeli w kremowym kolorze (ach, ile tam tych poduszek małych i większych), białych podłogowych desek, a do tego zestawu obowiązkowa czarno-biała grafika i małe kolorystyczne akcenty. Mówię nie, dość tego, jakbyśmy w jakąś manię bieli wpadli. Jakbyśmy żadnego alternatywnego pomysłu nie mieli na to jak ciekawie udekorować mieszkanie.
    Skandynawski styl jest, i owszem, piękny ale już trochę do znudzenia (nie użyję mocniejszych słów bo to przecież Internet). Tymczasem jak na razie mam wrażenie, że każda właścicielka strony wnętrzarskiej nie potrafi wpaść na żaden inny pomysł oprócz wyświechtanych ale i zawsze dobrze sprawdzających się (ach te liczne komentarze zachwytu) zdjęć „scandinavian style”.. Do przodu drogie Panie, do przodu kreować coś nowego! 😀

    • Do przodu nie zawsze się da, bo jak w nazwie bloga ma się hasło dotyczące skandynawskich wnętrz, to jest trochę słabo… 😉 I naprawdę nie chcę nikomu robić przykrości, bo niektóre z tych blogów są całkowicie w porządku. Tylko dlaczego jest ich tak wiele, dlaczego są do siebie tak podobne…

      Mnie jest o tyle szkoda tej sytuacji, że nordyckie stylizacje bardzo mi się podobają. Są przeważnie konsekwentne, a to jest coś, co w architekturze wnętrz cenię sobie najbardziej. Niestety najfajniejszą rzecz można obrzydzić nie mając do zaoferowania nic innego.

      • Dokładnie. Wedle starej zasady: co za dużo to niezdrowo 😀
        Atakując nieco blogi pod tym kątem mam na myśli skupienie się tylko i wyłącznie na bezpiecznym skandynawskim rysie (bezpieczny bo zazwyczaj się podoba) a pominięcie ciekawych i nietuzinkowych aranżacji, które na pierwszy rzut oka może i szokują (nie podobają się bo za odważne, wymagające) ale na tle wspomnianej wszechogarniającej bieli są zdecydowanie jakieś 🙂

  4. Nic dodać nic ująć …. Podpisuję się pod wszystkim. Styl skandynawski też mi się podoba, ale wkurza mnie właśnie ta dosłowność, brak polotu i wyobraźni, że style można łączyć i dzięki temu tworzyć wnętrza oryginalne i z charakterem. Jak śpiewał pewien pan mocno znający życie „bo wszyscy Polacy to jedna rodzina”, więc jak to w rodzinie bywa – wszyscy lubimy to sam (a przynajmniej tej wersji się trzymamy). Pozdrawiam 🙂

  5. A może to taka nasza narodowa przywara – kopiowanie innych, do tego silnie związana z długimi latami gdy na półkach sklepowych nie było zbyt wiele (dobrze, jak w ogóle coś było, choć ja tych czasów nie pamiętam, a jeśli już to dość mgliście ;-)). Toteż gro ludzi miało w domach to samo. Inna kwestia to siła nabywcza złotówki – chcąc być oryginalnym, a nie mając talentów czy warunków do działania we własnym zakresie (osobiście bardzo chętnie własnoręcznie brałabym się za stare meble, ale niby jak? w dziupli w bloku? bez posiadania na podorędziu choćby jakiejkolwiek działki rekreacyjnej w promieniu kilkunastu km?) trzeba mieć dość zasobny portfel, bo ceny często przyprawiają o zawrót głowy. Więc większości pozostaje lichej jakości masówka z aktualnie panującymi trendami na rynku, która nota bene wcale nie jest taka tania, bo przecież modna 😉 W ogóle ceny w polskich sklepach to temat, który zawsze podnosi mi ciśnienie. Nie rozumiem tego zjawiska, a jeszcze bardziej nie rozumiem ludzi którzy kupują żyrandole po 10tyś czy sofy po 20tyś, a gdy robią to jeszcze na kredyt to dla mnie istny kosmos. Ja rozumiem, że jakość kosztuje, tylko dlaczego ta sama jakość na zachodzi jest tańsza?
    A nasz rodzimy folklor lubię – ceramika bolesławiecka czy wycinanki łowieckie jak najbardziej, ale w mojej biało-czarnej kolorystyce 😉

    • Polak to specyficzna bestia. Po pierwsze żyje wg zasady „postaw się, a zastaw się”. Po drugie, wstydzi się swojego, chociaż twierdzi, że jest patriotą. 🙂 Obawiam się, że gdybym miała miliony na koncie, też bym kupowała luksusowe rzeczy, no bo cóż, dlaczego nie, myślę, że do tego się urodziłam, ha, ha. 😉 Ale dziwię się tym, którzy pieniądze mają i kupują to samo co sąsiad.

  6. a ja nie znoszę powielać :))) Zawsze byłam jakaś takaś pod prąd 🙂 jak mieli wszyscy to na pewno nie ja :))) i choć oszaleję czasem na punkcie jakiegoś modnego gadżeciku to raczej szukam indywidualności :))) I choć na wiele lat wierna byłam pałacowym klimatom tak teraz potrzebuję do szczęścia prostoty … dziś mniej znaczy więcej .. Pozdrawiam cieplutko ..

    • Ja już dawno się nauczyłam, że naprawdę nieważne, czy projektuje się wnętrze w stylu rokoko, czy coś do bólu prostego, ważne jest, by być konsekwentnym. A jak za tym idzie szczypta chociaż indywidualizmu, to jest idealnie. 🙂

Dodaj komentarz